Autor - Andrzej Jarodzki

"W MATNI"

NA PIATYM TORZE STUKOCAC WYTRACAM PREDKOSC I ZE ZGZYTEM ZATRZYMUJE SIE,,, - CYSSSSS, CYSSSSS - ZZZ, ZZZ AKUMULATOR SKWARZY JESZCZE PRZERYWAJAC I W KONCU CICHNIE ODCIETY OD ZRODLA. CZAS ZASYPUJE MOJE STOPY PIASKIEM - NAJPIERW ODPADA LAMPA, POTEM CHLODNICA..... PRZESTAJE CZUC TEMPERATURE I WTEDY WYDOSTAJE SIE ZE MNIE SEDNO. SEDNO O MASIE PLUS ZERO PODLEGAJAC PRAWU CIAZENIA JEST WYCISKANE Z CIEZSZEGO POWIETRZA KU GORZE I ZATRZYMUJE SIE GDZIES WYSOKO NA GRANICY JONOSFERY ZE STRATOSFERA I PATRZE SIE SWOJA NICOSCIA W KOSMOS Z ODWIECZNYM PYTANIEM - - TYLKO CZEMU KURWA NA PIATYM TORZE ????


- MODELARZ Z NOWEJ HUTY.


- PIERWSZEGO DNIA

ZE ZNALEZIONYCH NA STRYCHU FRAGMENTÓW SKLECIŁEM STÓŁ.


- DRUGIEGO DNIA

ZE STARYCH SZPULEK PO NICIACH BABCI, PUDEŁEK PO LEKACH DZIADKA, WEŁNY Z DZIECIĘCEGO BORDOWO-CZARNEGO PULOWERA,KTÓRY KIEDYŚ ZGUBIŁEM NAD RZECZKĄ DŁUBNIĄ I PIASKU Z PODŁOGI UFORMOWAŁEM NA STOLE PAGÓRKOWATY PEJZAŻ.


- TRZECIEGO DNIA

POSADZIŁEM LAS, DRZEWA Z DRUTU I RESZTEK WEŁNY I STWORZYŁEM ŁĄKĘ.


- CZWARTEGO DNIA

ZAKŁADAJĄC NA OCZY PODWÓJNE OKULARY ZBUDOWAŁEM PRZY POMOCY PRECYZYJNEJ PĘSETY CHATKĘ Z CAŁYM WNĘTRZEM I OTWARTYMI OKIENNICAMI. NIEOPODAL DOMKU PUŚCIŁEM STRUMYK BIEGNĄCY Z LASU. ZROBIŁEM GO Z CELOFANU I CYNFOLII, TAK WYGLĄDAŁ, ŻE AŻ USŁYSZAŁEM JAK SZEMRZE.


- PIĄTEGO DNIA

WSZYSTKO POMALOWAŁWM FARBKAMI, A NA PRZYCIĘTYCH STRUNACH "C" OD SKRZYPIEC, POWBIJANYCH TU I ÓWDZIE W PEJZAŻ OSADZIŁEM RÓŻNE PTASZKI, TAK, ŻE JAK BYŁ LEKKI PRZECIĄG DRGAŁY JAK ŻYWE.


- SZÓSTEGO DNIA

Z DREWIENEK, DRUCIKA, PLASTELINY I MOJEGO WĄTPIENIA STWORZYŁEM CZŁOWIEKA. POD POTRÓJNĄ LUPĄ, KONIUSZKIEM WIEWIÓRCZEGO WŁOSA NAMALOWAŁEM MU NA TWARZY UŚMIECH, ŹRENICE JEGO OCZU - JUŻ PATRZYŁY NA MNIE I WYDAWAŁ SIĘ BYĆ ZADOWOLONY. WRESZCIE NAD WSZYSTKIM ZAPALIŁEM SŁOŃCE. NA KONIEC SZÓSTEGO DNIA CZŁOWIEK PRZECIWSTAWIŁ MI SIĘ.


- MODELARZ Z NOWEJ HUTY.




Od wczesnego dzieciństwa, jak sięgam pamięcią, zawsze myślałem obrazem, a nie słowem – taka moja już konstrukcja psychofizyczna. Obraz był ściśle związany z emocjami, które wywoływały zdarzenia i zjawiska w otaczającym mnie świecie. Obrazy statyczne i sekwencyjne w formie skojarzeń jawiły mi się niejednokrotnie. Zawierały one często kwintesencję widzianych przeze mnie zdarzeń. Myślenie obrazem było dla mnie czymś zupełnie normalnym i uważałem, iż wszyscy ludzie mają „to samo”. Ale myliłem się. Wzrokowców nie jest wcale tak dużo, wręcz bardzo mało. Myślenie słowem wykształciło się u mnie w trakcie życia.


Przy tym wszystkim posiadałem wrodzone zdolności manualne. Postanowiłem wykorzystać moje umiejętności tworząc różne obiekty, które potem nazwałem moją sztuką. Moje prace są konsekwencją życia na tym ziemskim padole, są wynikiem pozornie bezładnej wypowiedzi na różne tematy związane z człowiekiem, jego działalnością, marzeniami, dokonaniami, jak i moją reakcją na owe. Idę przez świat i dostrzegam szczegóły, które niejednokrotnie nie są postrzegane przez innych będących w ciągłym nieustannym i nerwowym biegu. Wiadomości te przetworzone przez mój mózg przekazuję ludziom w formie malarstwa, rysunku, grafiki, fotografii, rzeźby, obiektów i czasami filmu.


Nie interesują mnie i nie interesowały nigdy panujące trendy, czy moda w sztuce. Mówię swoim językiem, a z czasem wykształconym moim stylem i formą wypowiedzi. Nikomu nie jest wiadome, nawet mnie, co zobaczę za rogiem? Nie interesuję się polityką ani religią, tylko reaguję na nie, reaguję na wyniki działalności ludzi.


„Wokół strażniczej wieży”


Obecnie świat posiłkuje się kłamstwem, obłudą i „rzeczywistością”. Artysta wypruwa sobie wnętrzności, aby pokazać, iż czas jest za krótki. A ja nadal maluję, na przekór wszystkiemu, nie spiesząc się do nikąd. Kieruję się w stronę domu, zwracając twarz ku słońcu i nie powiem Wam nic prócz tego, co widać.


Andrzej Jarodzki




fb
/
© Andrzej Jarodzki, wszelkie prawa zastrzeżone. e-mail: andrzej.jarodzki@gmail.com, tel: 514123409
wykonanie:ebimedia.pl